Zełwągi, czyli mormońska wioska na Mazurach

Kościół Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich to wspólnota religijna założona w 1830 roku w Stanach Zjednoczonych przez Josepha Smitha. Jest to odłam protestantyzmu, a wyznawców potocznie zwykło się nazywać mormonami. Mormoni uznają Trójcę Świętą, chrzest przez zanurzenie, podwójne kapłaństwo i praktykują rytuał Wieczerzy Pańskiej, odrzucają zaś naukę o grzechu pierworodnym. Nie piją oni alkoholu, kawy i herbaty, nie palą też papierosów. Ich świętą księgą jest zarówno Biblia, jak i księga Mormona, która streszcza teksty ludów zamieszkujących kiedyś kontynenty amerykańskie.

Blisko sto lat temu wiara Mormonów dotarła także do Polski, a ich kolebką stała się mała mazurska wieś w gminie Mikołajki, położona na przesmyku 3 jezior – Zełwągi.

Pierwsza gmina Mormonów w Polsce

Historia Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich swój początek w Polsce bierze właśnie w Zełwągach w latach 20. XX wieku, kiedy to kupiec Frietz Fisher, mieszkaniec wsi, wybrał się z wizytą do Berlina. Podczas pobytu za granicą przystąpił on do tego Kościoła, a po powrocie do rodzinnej miejscowości w 1922 roku rozpoczął głoszenie wiary wśród swojej rodziny, przyjaciół i pozostałych mieszkańców Zełwąg. Pomogli mu w tym także dwaj misjonarze z Berlina, którzy zjawili się w mazurskiej wsi niedługo później. Luterańska ludność chętnie przyjmowała nową wiarę otrzymując chrzest w jeziorze Inulec. Szybki wzrost liczby wyznawców doprowadził do założenia gminy Kościoła Mormońskiego.

Wkrótce podjęto się budowy świątyni. Została ona poświęcona w 1929 roku, kiedy to gmina kościelna liczyła już kilkaset osób. W tym miejscu warto zaznaczyć dwa ważne dla Zełwąg fakty – wieś była w tym okresie jedyną miejscowością w Europie z mormońską większością, a wybudowana świątynia była niepowtarzalna w skali kontynentu europejskiego. Najbliższa poświęcona kaplica mieściła się na wyspach Wielkiej Brytanii. Obok kaplicy pobudowano także plebanię, w której uczono dzieci religii i śpiewu.

Sytuacja Mormonów w trakcie II wojny światowej

Druga wojna światowa pozostawiła krwawe piętno na mormońskiej ludności Zełwąg. Wkraczający na te ziemie Rosjanie uważali mieszkańców za Niemców. Dokonywali rabunków, gwałtów, rozstrzeliwali ludzi. Gwałty były bardzo okropne – wykorzystywano zarówno kobiety, jak i dziewczęta. Dochodziło nawet do sytuacji, gdy rodzice, z bagnetami przystawionymi im do szyj, musieli patrzeć jak radzieccy żołnierze, jeden po drugim, gwałcą ich dzieci. Z końcem wojny we wsi ostały się niemal same kobiety.

Z dziennika Ezry Tafta Bensona, 13. Prezydenta Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich, który przybył z Ameryki z misją niesienia pomocy wspólnocie po wojnie, dowiedzieć się można nie tylko o tych strasznych rzeczach, które spotkały miejscowych Mormonów w czasie II wojny światowej. Oprócz tego autor opisuje także w jaki sposób Mormonki radziły sobie z maruderami rabującymi dobytek i zwierzęta po zakończeniu wielkiego konfliktu. Otóż skonstruowały one urządzenie przypominające działaniem dzwon nurtowy. Wewnątrz szczelnego, metalowego pojemnika umieszczały one klatki z kurami, które następnie zatapiały w jeziorze Inulec. Każdej nocy wyławiały je, by nakarmić i dostarczyć tlenu ptakom oraz zebrać jajka. Czynność tą kontynuowały nawet zimą – w tym celu wycinały w lodzie przeręble.

Prawdopodobnie właśnie ta czynność dała później początek lokalnej legendzie o skarbach zatopionych przez członków wspólnoty w jeziorze Inulec. Zgodnie z nią, na dnie jeziora miały zostać ukryte złote tablice z wyrytymi zasadami ich wiary.

Rozwiązanie gminy Mormońskiej w Zełwągach

Po zakończeniu II. wojny światowej mazurskie tereny zostały przyłączone do Polski. Nowe władze zaczęły utrudniać Mormonom prowadzenie praktyk religijnych. Nakazano prowadzenie nabożeństw w języku polskim, podczas gdy zełwąscy wyznawcy Kościoła znali go dość słabo. Wcześniej mogli prowadzić nabożeństwa po niemiecku. Wspólnota kościelna w ciągu kilku miesięcy opanowała język polski wystarczająco, aby wznowić swoje praktyki. Niestety nie był to jedyny problem – pojawiły się także konflikty z ludnością miejscową.

Zaczął się odpływ emigracyjny Mormonów z Mazur. Mimo to wiernym udało się doprowadzić do oficjalnego zarejestrowania Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich w Polsce w 1961 roku. Emigracja postępowała dalej, co doprowadziło do opuszczenia Zełwąg przez członków wspólnoty już dziesięć lat później. Gmina mormońska w Zełwągach została rozwiązana w 1971 roku. Rok później wioskę opuścił też ostatni członek wspólnoty, o dość znaczącym nazwisku – pastor Erich Konietz – udając się do Niemiec.

Pozostałości po Mormonach w czasach obecnych

Po rozwiązaniu gminy mormońskiej w Zełwągach, ich kaplica została przejęta przez władze lokalne, które chciały urządzić w niej salę gimnastyczną. Nie doszło do tego, a budynek na kilka lat stał się magazynem zboża. Następnie kaplica trafiła w ręce Kościoła Rzymskokatolickiego i służy jego wiernym do dnia dzisiejszego. W jego wnętrzu zachowały się niektóre elementy wyposażenia kaplicy mormońskiej, do których należy płaskorzeźba Chrystusa Dobrego Pasterza, kilka obrazów oraz elementy organów. Przed świątynią znajduje się także jeden grób mormoński, niestety niepodpisany.

Ślady obecności Mormonów w Zełwągach można zauważyć także na dawnym cmentarzu parafialnym, ulokowanym nad brzegiem jeziora Głębokiego, koło wiaduktu nad DK16. Znajduje się tam kilkadziesiąt mormońskich grobów, które charakteryzują się brakiem krzyża i płyt nagrobnych. Otoczone zostały jedynie ramą wskazującą miejsce pochówku, a napisy na grobach w zdecydowanej większości są w języku niemieckim. Na wspomnianym cmentarzu Mormoni spoczywają razem z wyznawcami innych odłamów wiary chrześcijańskiej – z Katolikami i Ewangelikami.

Oprócz kaplicy oraz cmentarza jest jeszcze jedno warte uwagi miejsce związane z Mormonami w Zełwągach. Mowa tutaj o prywatnym muzeum pana Zdzisława Grunwalda (Zełwągi 72), który zebrał wiele przedmiotów związanych z Mormonami, którzy żyli we wsi. Pan Grunwald, lokalny rzeźbiarz, uczył się razem z dziećmi Mormonów w tutejszej szkole, a w jego domu Horst Michalowski napisał powieść „Die Silberstrasse. Ein Masurenbuch”. Swoje zbiory artysta udostępnia turystom.

Zełwągi sentymentalnie

Pomimo faktu, że we wsi nie zamieszkuje już żaden członek wspólnoty Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich, Mormoni zarówno z Polski, jak i z Niemiec często odwiedzają miejsce będące kolebką wiary w Polsce. Mormoni utrzymują bliskie kontakty z mieszkańcami Zełwąg przez cały rok – przyjeżdżają na Mazury na wypoczynek, czasem nocują w szkole.

Organizowane są spotkania z Mormonami wspominające historię wsi, a już od wielu lat, rok w rok w okresie świątecznym wspólnota Kościoła przygotowuje paczki z żywnością dla najbiedniejszych mieszkańców. Mormoni pomogli także w renowacji budynku szkoły oraz przywieźli wyposażenie szkolno-teatralne.

Źródła

„Mormoni na Mazurach”, PAP, 12 grudnia 2010
„Zełwągi na Mazurach kolebką Kościoła Mormońskiego”, Agnieszka Libudzka (PAP), 5 września 2012
„Mormoni nad jeziorem Inulec”, 5 czerwca 2012
„Mikołajki od mormonów”, kaw//kdj, 6 grudnia 2009
„Mormoni wsparli mieszkańców mazurskiej wsi Zełwągi”, PAP, 24 marca 2013
„Zjazd mormonów w Zełwągach”, aw, 25 lipca 2002
„Mormoni w Polsce – Polska”, Agnieszka Libudzka (PAP), 5 września 2012
„Zełwągi: Złote tablice mormonów”, Władysław Katarzyński, 12 sierpnia 2010